Think Thank Fundacji Będziem Polakami
Napływ ukraińskich uchodźców do Polski po wybuchu wojny w lutym 2022 wywołał debatę o ich integracji i szansie jaką mieliby oni stanowić dla znajdującej się w kryzysie demografii Polski. W debacie na temat korzyści z większej bliskości kulturowej Ukraińców brakowało jednak spojrzenia na tę kwestię z perspektywy dramatu demograficznego Ukrainy. Jednocześnie widać, że aspekt populacyjny jest również jedną z motywacji Rosji, która próbuje siłą kraść Ukrainie populację.
Katastrofa demograficzna Ukrainy
Katastrofę demograficzną Ukrainy najłatwiej jest sobie uzmysłowić gdy porówna się jej populację z 1991 r., gdy była ona najwyższa w historii, z 2014 r., gdy Ukraina utraciła populację zamieszkującą tereny okupowane przez Rosję i separatystów oraz obecnie. W 1991 r., gdy rozpadł się ZSRR, a Ukraina uzyskała niepodległość, jej populacja wynosiła niespełna 55 mln osób. Już wówczas jednak jej współczynnik dzietności wynosił tylko 1,85, podczas gdy aby następowała zastępowalność pokoleń (populacja się nie kurczyła) konieczne jest 2,1. Dla porównania, populacja Polski wynosiła wówczas 38 mln, Europy (bez Rosji) – 574 mln, natomiast Rosji – 148 mln. Oznacza to, że populacja Ukrainy stanowiła wówczas 9,6 % populacji Europy i była 1,4 razy większa od populacji Polski, a także 2,7 razy mniejsza od populacji Rosji.
W przeddzień aneksji Krymu przez Rosję oraz zajęcia części obwodów ługańskiego i donieckiego przez separatystów, Ukraina liczyła już tylko 45,5 mln, a zatem jedynie 7,6 % populacji Europy. Dla porównania, populacja Polski wynosiła wówczas 38,5 mln, a zatem nie odbiegała znacznie od poziomu sprzed ćwierćwiecza, natomiast populacja Europy wzrosła nieznacznie do 599 mln. Jeżeli chodzi o populację Rosji to spadła ona o 5 mln tj. do 143 mln. Jeżeli jednak odliczyć rosnącą już wówczas liczbę migrantów (głównie z zakaukaskich i środkowoazjatyckich byłych republik radzieckich) oraz ludność etnicznie nierosyjską to samych etnicznych Rosjan było mniej niż 110 mln.
Derusyfikacja i islamizacja Rosji
Zgodnie z przeprowadzonymi w Rosji spisami ludności w 1989 r. 120 mln (z 148 mln) mieszkańców ówczesnej RFSRR deklarowało narodowość rosyjską, w 2002 r. było to już tylko 116 mln (ze 145,5 mln), a w 2021 r. – 105,5 mln (na 147 mln). Wg tego ostatniego spisu w Moskwie Rosjanie stanowią tylko 69 % populacji (faktycznie jeszcze mniej ze względu na nie uwzględnienie nielegalnych imigrantów), w Petersburgu – 75 %, a w obwodzie moskiewskim i leningradzkim – 80 %. Natomiast na anektowanym Krymie na 1,9 mln narodowość rosyjską zadeklarowało 1,3 mln), tatarską 250 tys., a ukraińską 146 tys., niemniej kolejne 160 tys. odmówiło podania narodowości. W spisie 17 mln nie zadeklarowało swojej narodowości, a ukraińską zadeklarowało tylko 884 tys. Drugą największą grupą etniczną Rosji okazali się Tatarzy (4,7 mln), a trzecią Czeczeńcy (1,6 mln). Ponadto do największych innych grup etnicznych należą Awarowie (1 mln), Czuwasze (1 mln), Jakuci (0,5 mln), Azerbejdżanie (0,5 mln), Ormianie (0,9 mln), Baszkirzy (1,5 mln), Buriaci (0,5 mln), Dargijczycy (0,6 mln), Ingusze (0,5 mln), Kabardyjczycy (0,5 mln), Kazachowie (0,6 mln), Kumycy (0,6 mln), Lezgini (0,5 mln), Mordwini (0,5 mln), Osetyjczycy (0,5 mln). Poza Czuwaszami, Jakutami, Buriatami, Mordwinami, Osetyjczykami i oczywiście Ormianami i Ukraińcami, wszystkie te grupy wyznają islam. Dramatycznie malejący odsetek etnicznych Rosjan w Rosji i rosnąca liczba muzułmanów od dłuższego czasu powodują narastanie nastrojów rasistowskich i islamofobicznych w Rosji.
Rosja, w swej oficjalnej narracji, twierdzi, że fakt, iż muzułmanie stanowią rdzenną ludność Imperium, powoduje jakoby, że porównania do problemów integracyjnych muzułmanów w Europie są nieadekwatne, a egzystencja innych niż prawosławni Rosjanie grup etnoreligijnych w Rosji ma rzekomo rozwijać się harmonijnie w ramach wielkiej Matiuszki Rasiji. Tyle, że jest to całkowita nieprawda i trudno znaleźć naród, który przebiłby Rosjan w rasizmie i islamofobii. W czasach ZSRR oficjalnie odrzucono polityczno-tożsamościowe znaczenie religii, a komunizm z definicji zwalczał nacjonalizm promując internacjonalizm. Tylko, że były to tylko pozory. Już w latach 80. popularność zaczęły zyskiwać teorie Lwa Gumiłowa, które, zdaniem wielu specjalistów, przyczyniły się do rozwoju rasizmu w Rosji. Gumiłow znany jest przede wszystkim jako teoretyk eurazjatyzmu, więc to stwierdzenie może wydawać się nieuzasadnione. Faktem jest, że zgodnie z jego teoriami, kontynuowanymi później przez Aleksandra Dugina i częściowo przyswojonymi przez reżim Putina, Europa była zawsze wrogiem Rosji, a rosyjski „super-etnos” oparty był zarówno na fundamencie słowiańskim jak i tatarsko-mongolskim. Pozornie korespondowałoby to zatem z tezą o harmonijnym włączaniu w ten „super-etnos” podbitych przez Rosję narodów. Tyle, że Gumiłow jednocześnie propagował organiczną teorię etnosu, stworzoną przez takich klasycznych geopolityków jak Friedrich Ratzel, Rudolf Kjellen czy Karl Haushofer. To ich teorie zostały wykorzystane do przeniesienia darwinizmu społecznego, wraz z całym jego zbrodniczym bagażem, na grunt stosunków międzynarodowych i stały się uzasadnieniem podbojów i ludobójstwa.
Dr Witold Repetowicz
Fragment artykułu „Wojna o populację” opublikowanego w tomie „Polska polityka migracyjna w kontekście wojny na Ukrainie”